2

Między wódką… a świętami +Ukraińskie smakołyki

KorcaJeszcze niedawno sączyłem albańskie piwka podziwiając zachód słońca nad morzem Adriatyckim. Wrzesień w Albanśkiej Sarandzie, to już schyłek sezonu turystycznego, co nas mocno dziwiło, bo przez cały czas temperatura w cieniu wahała się pomiędzy 24-28° C. Niesamowity klimat, piękne widoki, przesolona woda, a przede wszystkim pyszne jedzenie i niesamowicie miło klepiąca Albańska Raki. Jest to ich regionalny bimber, który można dostać praktycznie w każdym lokalu z jedzeniem i alkoholem. Niestety nie o tym chciałem dzisiaj napisać. Na pewno wróce do tematu Albani i wszystkiego, czego tam doświadczyłem, poświęcę temu większy wpis.

 

 

Dziś, wyszło słońce od ponad tygodnia, postanowiłem zapełnić krótkim wpisem, tą ciszę. Mógłbym cyklicznie dodawać nowe przepisy na koktajle i inne nowinki, jednak zawsze chciałem prowadzić bloga, który naśladuje moje kroki w życiu.

W tym momencie dosyć szybko i intensywnie pędzę przez kolejne dni, tygodnie, miesiące. Cały czas pracuje jako barman w koktajlbarze na całkiem dobrym poziomie, w samym centrum, co pozwala na obsługę nie tylko stałych gości, ale także wiele nowych twarzy. Ostatni okres był bardzo ciężki, ogromna rotacja pracowników na barze i sali. Jest to coś, czego najbardziej nie lubię, oprócz tego, że na nowo trzeba szkolić świeżaków, uczyć obowiązujących standardów i myśleć każdego dnia, czy wszystko pójdzie dobrze. To na domiar złego, mocno przyzwyczajam się do tych ludzi, znajomych, przyjaciół i cierpię z powodu każdego zwolnienia. Nie każdy jednak nadaje się do pracy w tak szybkim tempie i czasem kilkunasto godzinnych zmianach pracy. No cóż, szkoła życia.

 

Przez okres wakacyjny dodatkowo sprawdzałem się w organizowaniu kompleksowej obsługi barmańskiej na weselach oraz innych imprezach okolicznościowych. Jestem do tego stworzony 🙂 Każdy natępny event był przemyślany i zakończony lepiej, sprawniej, pyszniej. Idę w dobrym kierunku, szkoda, że promocja przebiega dosyć wolno, a kolejny sezon weselny startuje dopiero za kilka miesięcy.

Cieszę się jednak, że Barman na Weselu, to atrakcja coraz częściej uważana za najlepszą. Pełne zadowolenie gości, spędzanie czasu przy sączeniu pysznych koktajli oraz rozmów w kręgu najbliższej rodziny. Jest to klimat, który cieszy także moje oko. Dzięki temu, w każdym zakątku Polski, szerzy się kultura spożywania napoi wysokoprocentowych. Czysta wódka zastępowana jest smacznymi propozycjami od barmanów, dzięki temu cały czas organizm nawadniamy i wzbogacamy w witaminy z egzotycznych owoców. Barman na weselu staje się tak samo ważny jak zespół muzyczny, chociaż jeszcze jest za mało doceniana wartość tego fachu, ale już niedługo 🙂

Winter is coming! Tak więc tworzymy na chmielnej nową kartę koktajli. Będzie kilka propozycji autorskich, nasz skład barmański uruchomił ćwierćkulę mózgową odpowiadającą za kreatywność i zmysł smaku, tak więc możecie oczekiwać, że dla każdego znajdzie się coś pysznego.

Barman na wesele, tasty polewa

Tasty polewa cały czas, więc możesz śledzić także mój fp, na którym zdecydowanie częściej się pojawiam TASTY POLEWA NA FB

Lub jeśli chcesz mnie wynająć odezwij się na tastypolewa@gmail.com

 

Między świętami nadarzyła się okazja by zajrzeć w rodzinne Bieszczady. Oprócz pięknych widoków, mamy blisko granicę z Ukrainą.

Korzystny kurs złotówki, pozwala na bardzo udane zakupy. Ukrainę kojarzę z tanim paliwem, bo cena ON dalej jest poniżej 4zł, pyszne słodycze oraz udane różnosmakowe keczupy, sosy do mięs oraz przed wszystkim TANIE ALKOHOLE.

W moim sercu zały czas marka SHABO. Przepyszne półsłodkie wino czerwone jest niezwykle aromatyczne i delikatne w smaku, a koszt tego rarytasu to ok 8zł. Koniaki /brandy są dosyć mocne w smaku, ale znalazłem też ciekawą alternatywę DESNA (Десна). Cieżko to nazwać wyszą półką, ale staram się brać jedne z droższych artykułów. Dalej jest to koszt około 20-25zł za półlitrową brandy.

Piwo rzadko pije, jeśli już, to pojedyńcze sztuki. Dlatego staram się wybierać różne rodzaje, na spróbowanie. Ice lime smakuje dokładnie jak nasze polskie shandy lub nawet lepiej! Dodatkowo piwka z posmakiem czekolady oraz żurawiny, co ciekawe mają one około 8% alkoholu. Ceny piw unoszą się w granicach 2-3zł. Warto je spróbować, bo w Polsce tego typu smakowe piwa możemy dostać raczej w granicach 4-7zł za wymyślne smaki.

Jeśli chodzi o wódki, to chciałem spróbować wódki Nemiroff’a cytrynowego. Czy ma coś wspólnego z naszymi cytrynówkami? Mniej niż więcej. Nadal jest to mocny alkohol, w którym smak cytryny jest raczej dodatkiem do wódki, niż dominującym smakiem.

Podsumowując. Polecam próbować nowych ciekawych smaków, możemy trafić na swój ulubiony smak.

????

 

????

 

????

 

????

 

????

3

Masz ochotę na ORGAZM?

Był letni wieczór. Cieplutko, ludzie w tle sączyli swoje koktajle, a muzyka zachęcała do przedłużenia tego pięknego dnia. Do baru podchodzi śliczna ruda blondynka z delikatnym uśmiechem i iskrą w oczach. Nie przyszła po wódkę z colą. Oj nie. Ona dobrze wie, na co ma dzisiaj ochotę…

 

 

Tasty orgazm

 

 

 

Przez pierwszą chwilę, trochę się onieśmieliłem. Zapomniałem jak mam na imię i co ja tutaj robię.

No ale trzeba było szybko wybrnąć z tej całkiem przyjemnej sytuacji… biorę shaker, dosypuję lodu, by go wychłodzić.

Z orgazmem jest podobnie jak z ‚seksem na plaży’. Każdy zna inną metodę do jego stworzenia, liczy się efekt. Ma być pysznie. Ja się nie poddaje, bo wiem czego ta dama dzisiaj potrzebuje… dużo słodyczy.

 

 

20ml Kahlua

20ml Baileys

20ml Amaretto

20ml Triple Sec

40ml mleka

Dodatkowo 1 łyżka kremu kokosowego.

 

 

Po takiej dawce słodyczy, komplementy już nie będą potrzebne. Poczułem się jak na długiej randce, która w rzeczywistości trwała 4 minuty…

Gdy wstrząśniemy zawartością, tworzy się delikatna, mleczna pianka. Każdy element tej mieszanki, tworzy najważniejszy składnik. Oddzielnie są smutne, ale razem tworzą ORGAZM! 🙂

 

 

Orgazm tastypolewa.pl

 

Jako gratis, Pani dostaje ode mnie kieliszek obsmarowany wewnątrz musem kokosowym. Sposób jego wydobycia jest dowolny… 🙂

 

Ps. Wiadomo, ze te żarty na temat orgazmu są oklepane, ale czasem trzeba 😉

0

Czysta w Czystej

 

To tutaj powstał Tasty! zaczął polewać i robi to do dziś!

 

pierwszy i ostatni gość baruOkres w Czystej na Pradze był dla mnie bardzo rozwojowy. Miejsce, w którym pracowałem bardziej dla zabawy i przyjemności, niż dla pieniędzy. Pracowałem z ekipą, która po 3 minutach mojego pierwszego dnia, zaakceptowała mnie w drużynie, wręczając śrubokręta do ręki 😉 Po 15 minutach już była bajka, pozytywne nastawienie i kilka godzin lekkiej pracy. W końcu jakaś odmiana, nikt nie narzeka, nie marzy o pójściu do domu. Na następny (lub jeszcze następny) dzień miałem małą szkołę tabaki , otóż wielkie wydarzenie po prawej stronie Warszawy: „Noc Pragi”. Masa ciekawych wydarzeń, nowych znajomości oraz jedna z najgrubszych imprez, na jakich pracowałem. Ludzie po zamówienia pchali się drzwiami i oknami, dosłownie. Sto13ście razy na godzinę czegoś nam brakowało, czułem się jakbyśmy prowadzili rodzinny biznes, gdzie każdy angażuje się w 112%! Pierwszego łyka wody napiłem się dopiero po 3 godzinach nieprzerwanej obsługi gości. Całą szklankę z kawałkami lodu wpakowałem w 2 sekundy, pierwszy złapany oddech i wzrok, że Rudy wpadł dokładnie na ten sam pomysł. Karol, mimo iż był głową każdego przedsięwzięcia, cisnął z nami za barem, znajomi zaprzyjaźnieni ruszali już po raz 5ty tego wieczoru po kolejne skrzynki wódki. 4 sekundy po tym, jak oznajmiłem, że skończyła nam się wódka, Pąki wpada z kartonem zmrożonego de Luxa.  Tak jak wpadłem koło 11 godziny rano, tak już po 8 czilowaliśmy z załogą przy dobrym alkoholu z muzyką w tle.

Dalszy okres, to czas wakacji, luźnej pracy, integracja z sąsiadami ze snu. Gdy zawsze o świcie kończysz pracę, podziwiasz jak pięknie wygląda zaspana Warszawa, podczas gdy ja pomykam rowerkiem do domu. Przychodziłem spędzać czas, przebywać z tymi ludźmi, przy partyjce pokera czy tworzeniem oferty na przyszłe eventy. Nauczyłem się kosmicznie dużo, w dużej mierze opiekując się barem, tworzeniem nowych pozycji w menu, promocji, ofert, zamówień itp. Pod stałym wsparciem ekipy stworzyliśmy przyjacielski klimat tego miejsca. Nawet gdy byliśmy zamknięci, nie odmawialiśmy koktajlu gościom, którzy przechodzili obok, aby zwiedzić dawną stołówkę w zakładzie „Konesera”. W miejscu, gdzie bariera ‘baru’ znikała i wszyscy wspólnie bawiliśmy się przed i za, a nawet na barze 🙂

 

czystanabarze

Gdy dostaliśmy zadanie zorganizować 2 urodziny lokalu, rozmarzyliśmy się i wprowadzaliśmy nasze pomysły w życie. Bańki, bąbelki full serwis. Spędzaliśmy tam sporo czasu, aby wszystko zorganizować. W takich momentach ekipa się nam powiększała o kilku przyjaciół chętnych do pomocy. Tak byliśmy pomysłowi, że nawet stworzyliśmy film promocyjny o treści „Ekipa wjechała do czystej”

 

 

Najbardziej doceniałem pełną współpracę, wsparcie, odwożenie do domu po pracy przez naszego Papę… ‚pomocne dłonie’ barmanek i kilka innych rzeczy. Troszkę dojrzałem, zmądrzałem, chociaż to za dużo powiedziane :D. Wiadomo, że nie zawsze było kolorowo. Zarabiałem na styk, aby przeżyć. Był to okres czasu, na który sobie stanowczo pozwoliłem. Masa imprez firmowych, wesel, imprez organizowanych przez znajomych, sylwester, gdzie spędziłem około 27 godzin w pracy. Coś, czego się nie zapomina. Dobrze, że to miejsce mam już za sobą. Dłużej bym nie wytrzymał, na początku zimy odfrunęliśmy wszyscy z tego miejsca. Tworzymy historię już w innych miejscach…

 

masakracja

Ps. Teraz polewam na Chmielnej w ‘obrazach’

Dzisiejszy wpis zawiera lokowanie produktu 😀

Tejstuj,

Baw się! 🙂

0

Napiwki, dawać czy nie?

2011-11-01 23.22.33

Czy chodzi tylko o pieniądze?

Czy dajemy tylko barmanom lub kelnerkom?

Ile wypada rzucić na ‚tacę’ by nie wypaść na skąpca ?

 No więc właśnie, czy w dzisiejszym świecie napiwki to obowiązek czy wolna wola?

 

 

 

 

Odkąd zacząłem pracę w gastronomi, nigdy nie traktowałem napiwków jako coś oczywistego. Przy każdej otrzymanej złotówce moje oczy świeciły się jak latarnia morska. Nie pomyślałbym także, że „MI się należy” te kilka złotych z czyjegoś portfela. Uważam, że każda forma docenienia mojej pracy jest świetnym napiwkiem. Czy to jest dobre słowo, piątka z gościem czy te kilka złotych, zawsze czuje, że zrobiłem kawał dobrej roboty i zapracowałem na to uczciwie, chociaż za zwykłe „dzięki” obiadu nie kupię 😉

 

Natomiast gardzę podejściem pracodawców, którzy proponują stawkę godzinową o żałośnie niskim poziomie typu 3 zł lub 5. Tłumaczą się tym, że w naszej knajpie dostajecie dobre napiwki. Serio??

Raz obsługuje się gości z większym gestem, a raz z mniejszym. Nie ma reguły, więc jeśli jest to słaby dzień w tygodniu, za 12 godzinny dzień ciężkiej pracy, moja dniówka wynosi 60zł. Najczęściej jest lepiej, ale irytuje mnie tak niska wycena mojej i moich kolegów/koleżanek pracy. Oprócz tworzenia, czy przynoszenia koktajli do stolika, cały proces jest duuużo szerszy, np. dodatkowo przygotowania przed i sprzątanie po całym dniu. No ale nie o tym chciałem.

Do dzisiejszego wpisu zainspirował mnie mój znajomy, który zwrócił uwagę na to, że w codziennym życiu dawanie napiwków w wielu dziedzinach usług, sprawia, że pojawia się niewidzialna (lecz zauważalna) linia długoterminowej współpracy. Stałych gości łatwiej zapamiętać, wiem co pijesz i jak chcesz być obsłużony. Zapamiętuje Cie jako osobę, która przychodzi do mnie, bo się lubimy i szanujemy wzajemnie.

Tak jak wspomniałem, dobre słowo, wykazanie empatii, wyrównanie rachunku do pełnej kwoty, czy na barze postawienie obsłudze jednej kolejki, sprawia, że ten dzień jest dla nas lepszy. U fryzjera oprócz miłej obsługi, łatwiej wciśniesz się w zapełniony grafik, w sklepie panie doradzą ci świeże produkty, dostawca pizzy będzie pamiętał o tobie w pierwszej kolejności, dla listonosza za rente i tak dalej.

Chce podziękować za obsługę, ile się należy?

Hehe, wystarczy powiedzieć dziękuje! 🙂 Gdy mamy rachunek bliski równej kwoty, mówimy dziękuje i nie czekamy na resztę złotówki lub dwóch. Przy większych rachunkach dolicza się około 15-20% . A reszta zależy tylko od twojego gestu. Nikt nie ma obowiązku zostawiania czegoś do rachunku. Często są specjalne życzenia, dodatki, wkładki %, zorganizowanie wazonu na kwiaty, doniesienie kilka krzeseł itp. I tak bym to zrobił, ale miło jest, gdy ktoś to docenia, win-win.

Chociaż pozostawione resztki z portfela 10-cio i 20-sto groszowe nie wyglądają zbyt fajnie…

Można też  na wesoło 🙂

Best Tip Ever!            2011-11-01 23.22.33

 

 

 

 

 

 

 

 

Może i na zdjęciu po prawej stronie kokosów nie ma, ale był to miły akcent na koniec dnia. Wbrew pozorom nie zawsze chodzi o kasę. Jedni lubią zapłacić więcej, aby mieć zawsze pod ręką kogoś, kto im coś doniesie, wyniesie i poda. Inni rzucają z przyzwyczajenia, większość jednak szczerze docenia twoje/moje starania.

Najbardziej zapadł w moją pamięć Pan, którego namówiłem na Old Fashioned, przygotowanie trwa kilka minut, tym bardziej z dużą starannością. Zapłacił, podziękował, wyszedłem na przerwę ok. 10 minut, wracając spotykam swojego gościa przy barze, który czekał na mnie aby podziękować za ten smakołyk zostawiając symboliczną kwotę i wyszedł. Ważniejsze jednak było dla mnie to, że okazał upodobanie do tego koktajlu i jeszcze zbił „piątkę”. Każdy lubi być doceniany, tym bardziej podziwiając to, co robisz. A więc mów do mnie Tasty, a ja Ci poleje! 🙂

Czy sam daję napiwki?

Kiedyś się złapałem na tym, że to jest rzecz przypadkowo nabyta i sam chętnie wrzucałem do rachunku jakąś kwotę, mimo iż obsługiwano mnie za późno, za długo i tak sobie. W jakiejś potańcówce nad morzem chciałem postawić barmanowi lufę na poprawienie humoru, bo był mega spięty, ale mi odmówił w takim stylu, że inaczej o nim pomyśleć nie mogłem, porównując do buraka. Chociaż to są sporadyczne  sytuacje, uważam, że DOBRĄ obsługę warto doceniać, a naganną potępiać.

Utożsamiam się z tezą: to co oferujesz otoczeniu, w podobnej wartości wraca do Ciebie. Najczęściej wracały do mnie przeróżne mandaty… ale zdania nie zmienię, bo warto podać dalej coś pozytywnego, bez tego bylibyśmy smutnymi robotami.

 

A na koniec….

 

2

I’m so funny: Sposoby na Kaca!

To był ciężki tydzień. Dużo pracy i odrobinę alkoholu. Albo odwrotnie.. Nie pamiętam.

Dziś w wersji humorystycznej wskazówki jak sobie radzić z kacem w pracy, po pracy, po imprezie oraz przed. No i wpis jest efektem zmęczenia, nudy i kaca. 🙂

 Nasz bohater Akszyn Kacmen (Podobno Filip)

 

Kiedy jest Ci ciężko i źle…

????

 

 

 

 

 Krzyczysz po cichu „Zabicie mnie”

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Twój żołądek jest już pusty…

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Odpoczynek to za mało…

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wiadomo, jest ci smutno i źle

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Napij się wody…

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie zabijaj się…

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Hmmm może energetyk pomoże?

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mówią czym się strułeś tym się lecz!

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie… jednak zawisnę w przestrzeni

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ale piwka to się napije!

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Odrobinę lepiej! No to jakieś wygibaski..

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Puszczę muzykę, ale…

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

…raczej cicho..

????

 

 

 

 

 

 

 

 

Tany tany i te sprawy…

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Małe ‚singing’ nie zaszkodzi…

????

 

 

 

 

 

 

 

 

Wspinaczki? Jeszcze nie teraz..

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Chociaż jestem w pracy.. tu się schowam

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Trochę podciągnięć na, siła!

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Teraz popatrzę na me dziewcze..

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tu spojrzę, tam zajrzę…

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mały leżing, przemyślonka..

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aaa dam jej kwiata

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aaalbo kwiatkem ..

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mówią, że na kaca najlepsza jest praca….

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jednak nie.. ech

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jedzonko!! To jest to!

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czekam grzecznie ..

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Omn nom nom om

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sprawdzę jeszcze tutaj.. hmm

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Słiiit focia.. :*:*:*:*

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jestem hlipstejrem!

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

No to siup, bo już lepiej… drinking drinking! 🙂

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aśe naebałem..kaj ten kod?

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Małę Ekspresso na twarz..

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A tera wyszejkieruje, bom bartender

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

No i zjem coś słodkiego..

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I znów jest dobrze!! Pijemy!

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

I tak właśnie można sobie poradzić w trudnych chwilach. Polecam wszystkim, gastro uczy, czasem kopie, ale nas zawsze kocha i zaprasza ponownie 😉

 

 

A Wy jak walczycie z kacem ? 🙂

2

Czym się rozgrzać ? Wiśniowa propozycja

PANO_20131004_141359

Krótka wizyta w rodzinnych Bieszczadach, które przywitały mnie piękną słoneczną pogodą, złoto-jesiennymi widokami oraz odświeżającymi płuca, przymrozkami. Bardzo dobrym sposobem na odpoczynek oraz zebranie myśli, jest wyjazd z zatłoczonego miasta w kierunku miejsca, gdzie czas płynie wolniej, a krajobraz  i otoczenie skutecznie odrywają myśli od przyziemnych spraw.

Jest oczywiście czas na przyjemności (które zajęły tą większą połowę wolnego czasu) oraz na obowiązki. Jeśli chodzi o te drugie, to wpadło kilka pomysłów na nowe propozycje procentowe, którymi się z Wami podzielę w najbliższym czasie. Wracając do sytuacji, gdzie jesienne ubranie już nie spełniało moich oczekiwań, szybko wpadł pomysł na rozgrzewkę. Mam w głowie kilka znanych propozycji ‚na ciepło’, lecz najbliższa mojemu podniebieniu jest rozgrzewacz na bazie wiśniówki*. Nie ukrywam, że na dobrą wiśnie jest zawsze chęć i pora.

Zaparzamy sobie czarną herbatę, torebkę można dłużej przytrzymać, aby otrzymać mocniejszy smak. Jeśli mamy pod ręką miód, dodajemy jedną łyżeczkę. W tym momencie możemy dowolnie konfigurować smak dodając ćwiartki cytryny, kawałek pomarańczy, szczyptę cynamonu, 2-3 goździki (najlepiej wbić je w skórkę z pomarańczy, by się nie panoszyły nam po naszym kubku). Niektórzy lubią dosypać odrobinę gałki muszkatołowej, anyżu. Oczywiście nie zapominamy o głównym składniku, czyli wiśniówce. Ja dolewam na oko, jednak dobrą propozycją jest około 50-60 ml, ponieważ chcemy się rozgrzać prawda? 🙂

Powtarzamy taki zabieg minimum 2-3 razy, jedna porcja do termosu  i śmiało można tanecznym krokiem wybrać się na spacer.

Podsumowując:

Zaparzamy herbatę

60 ml Wiśniówki

1 łyżka miodu

2 ćwiartki cytryny

1 ćwiartka pomarańczy + 2 goździki

szczypta cynamonu

Dodatkowe zdobienie w postaci skórki z pomarańczy (np. jak na zdjęciu) będzie dobrym zakończeniem naszych starań.

Pysznego!

*Jeśli chodzi o wybór dobrej wiśniówki, ja polecam Soplicę lub trochę droższą, ale znacznie lepszą Dębową Gold Cherry