2

Między wódką… a świętami +Ukraińskie smakołyki

KorcaJeszcze niedawno sączyłem albańskie piwka podziwiając zachód słońca nad morzem Adriatyckim. Wrzesień w Albanśkiej Sarandzie, to już schyłek sezonu turystycznego, co nas mocno dziwiło, bo przez cały czas temperatura w cieniu wahała się pomiędzy 24-28° C. Niesamowity klimat, piękne widoki, przesolona woda, a przede wszystkim pyszne jedzenie i niesamowicie miło klepiąca Albańska Raki. Jest to ich regionalny bimber, który można dostać praktycznie w każdym lokalu z jedzeniem i alkoholem. Niestety nie o tym chciałem dzisiaj napisać. Na pewno wróce do tematu Albani i wszystkiego, czego tam doświadczyłem, poświęcę temu większy wpis.

 

 

Dziś, wyszło słońce od ponad tygodnia, postanowiłem zapełnić krótkim wpisem, tą ciszę. Mógłbym cyklicznie dodawać nowe przepisy na koktajle i inne nowinki, jednak zawsze chciałem prowadzić bloga, który naśladuje moje kroki w życiu.

W tym momencie dosyć szybko i intensywnie pędzę przez kolejne dni, tygodnie, miesiące. Cały czas pracuje jako barman w koktajlbarze na całkiem dobrym poziomie, w samym centrum, co pozwala na obsługę nie tylko stałych gości, ale także wiele nowych twarzy. Ostatni okres był bardzo ciężki, ogromna rotacja pracowników na barze i sali. Jest to coś, czego najbardziej nie lubię, oprócz tego, że na nowo trzeba szkolić świeżaków, uczyć obowiązujących standardów i myśleć każdego dnia, czy wszystko pójdzie dobrze. To na domiar złego, mocno przyzwyczajam się do tych ludzi, znajomych, przyjaciół i cierpię z powodu każdego zwolnienia. Nie każdy jednak nadaje się do pracy w tak szybkim tempie i czasem kilkunasto godzinnych zmianach pracy. No cóż, szkoła życia.

 

Przez okres wakacyjny dodatkowo sprawdzałem się w organizowaniu kompleksowej obsługi barmańskiej na weselach oraz innych imprezach okolicznościowych. Jestem do tego stworzony 🙂 Każdy natępny event był przemyślany i zakończony lepiej, sprawniej, pyszniej. Idę w dobrym kierunku, szkoda, że promocja przebiega dosyć wolno, a kolejny sezon weselny startuje dopiero za kilka miesięcy.

Cieszę się jednak, że Barman na Weselu, to atrakcja coraz częściej uważana za najlepszą. Pełne zadowolenie gości, spędzanie czasu przy sączeniu pysznych koktajli oraz rozmów w kręgu najbliższej rodziny. Jest to klimat, który cieszy także moje oko. Dzięki temu, w każdym zakątku Polski, szerzy się kultura spożywania napoi wysokoprocentowych. Czysta wódka zastępowana jest smacznymi propozycjami od barmanów, dzięki temu cały czas organizm nawadniamy i wzbogacamy w witaminy z egzotycznych owoców. Barman na weselu staje się tak samo ważny jak zespół muzyczny, chociaż jeszcze jest za mało doceniana wartość tego fachu, ale już niedługo 🙂

Winter is coming! Tak więc tworzymy na chmielnej nową kartę koktajli. Będzie kilka propozycji autorskich, nasz skład barmański uruchomił ćwierćkulę mózgową odpowiadającą za kreatywność i zmysł smaku, tak więc możecie oczekiwać, że dla każdego znajdzie się coś pysznego.

Barman na wesele, tasty polewa

Tasty polewa cały czas, więc możesz śledzić także mój fp, na którym zdecydowanie częściej się pojawiam TASTY POLEWA NA FB

Lub jeśli chcesz mnie wynająć odezwij się na tastypolewa@gmail.com

 

Między świętami nadarzyła się okazja by zajrzeć w rodzinne Bieszczady. Oprócz pięknych widoków, mamy blisko granicę z Ukrainą.

Korzystny kurs złotówki, pozwala na bardzo udane zakupy. Ukrainę kojarzę z tanim paliwem, bo cena ON dalej jest poniżej 4zł, pyszne słodycze oraz udane różnosmakowe keczupy, sosy do mięs oraz przed wszystkim TANIE ALKOHOLE.

W moim sercu zały czas marka SHABO. Przepyszne półsłodkie wino czerwone jest niezwykle aromatyczne i delikatne w smaku, a koszt tego rarytasu to ok 8zł. Koniaki /brandy są dosyć mocne w smaku, ale znalazłem też ciekawą alternatywę DESNA (Десна). Cieżko to nazwać wyszą półką, ale staram się brać jedne z droższych artykułów. Dalej jest to koszt około 20-25zł za półlitrową brandy.

Piwo rzadko pije, jeśli już, to pojedyńcze sztuki. Dlatego staram się wybierać różne rodzaje, na spróbowanie. Ice lime smakuje dokładnie jak nasze polskie shandy lub nawet lepiej! Dodatkowo piwka z posmakiem czekolady oraz żurawiny, co ciekawe mają one około 8% alkoholu. Ceny piw unoszą się w granicach 2-3zł. Warto je spróbować, bo w Polsce tego typu smakowe piwa możemy dostać raczej w granicach 4-7zł za wymyślne smaki.

Jeśli chodzi o wódki, to chciałem spróbować wódki Nemiroff’a cytrynowego. Czy ma coś wspólnego z naszymi cytrynówkami? Mniej niż więcej. Nadal jest to mocny alkohol, w którym smak cytryny jest raczej dodatkiem do wódki, niż dominującym smakiem.

Podsumowując. Polecam próbować nowych ciekawych smaków, możemy trafić na swój ulubiony smak.

????

 

????

 

????

 

????

 

????

2

Tasty polewa podczas finału Mistrzostw barmańskich „Smak emocji”

 A więc Tasty polewa podczas mistrzostw barmańskich, które odbywały się w jednym z sieci kasyn.

 

… pod hasłem ‚Smak emocji’ powstał koktajl w bieszczadzkim stylu …

 

Raczej nie ciągnęło mnie do takich wydarzeń, bo zawsze czułem się po prostu na to za słaby, ale widząc doping moich przyjaciół zdecydowałem się aby doświadczyć czegoś nowego. Nie stresuje się gdy kilkanaście par oczu spogląda na każdy mój ruch za barem, to nakręca mnie do dalszej zabawy robiąc koktajle. A tutaj rączki mi się trochę trzęsły, na eliminacjach towarzyszył mi kolega z pracy, więc zawsze raźniej. Przechodzę do pół finału. Szok! W półfinale z 11nastką ciekawych barmańskich postaci, wysoka poprzeczka, ale jakimś cudem dostałem się do finału.

 

Tego dnia udało mi się stworzyć najlepszą wersję swojego przepisu. Dopracowany idealnie, w końcu przeniosłem swoje myśli i wyobrażenia co do smaku, na te 3 przepyszne ‚Świerczaki’ 😛

1Tasty polewa na eliminacjach

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie stworzyłem do niego jakiejś wielkiej historii. Sam pomysł  był już rok temu układany do nadchodzącej nowej karty koktajlowej w Lore, niestety nie doszła ona do skutku, a ja chciałem kiedyś powrócić do tego pomysłu. W tej kompozycji chciałem umieścić paletę bieszczadzkich smaków i aromatów. Tak więc same zielone akcenty, owocki, soczki, gałęzie.. wszystko to, co widzisz podczas przechadzki przez leśne działki.

2_1

Podczas 3 występów balansowałem smakiem jak Magda Gessler podczas kuchennych rewolucji. Czyli raz lepiej, raz gorzej. Za każdym razem komisja klaskała na stojąco krzycząc „bravisssimo!”, ale tylko w moich wyobrażeniach typu ‚co będzie jutro’.

 

Co jest w środku? Kawałki aromatycznej trawy cytrynowej wraz z odrobiną syropu gruszkowego, rozgniecione w szklanicy barowej. Następnie przypalam  2-3 gałązki świerka, aromatyzując je Angosturą wychodzącą prosto z atomizera. Do tego 2 łyżeczki dżemu gruszkowego,  50ml świeżego soku z jabłek oraz 20 ml soku z limonki. Tak dosłodzony i dokwaszony zestaw został wzmocniony 50ką Ginu oraz odrobiną wódki miętowo-limonkowej, aby smak mięty nie zdominował pozostałych składników.

 Finalnie zająłem 4 miejsce. Jestem z niego bardzo dumny, pierwsza taka przygoda i już się szykuję do kolejnych konkursów. Pomimo kilku niesmaków organizacyjnych, panowała całkiem przyjemna atmosfera, chociaż alkoholu stanowczo za mało się tam polało… 🙁

Cenne dla mnie doświadczenie, feedback od sędziów oraz wszelkie wsparcie ludzi wokół jest warte tego, aby wyjść ze strefy komfortu i pokazać światu swoją interpretację smaku. A poza tym, możemy robić to codziennie, eksperymentując w kuchni czy przy swoim barku.

smak, zapach, składniki … wyobraźcie to sobie najpierw w głowie.

 

Tejstuj,

baw się! 😀

0

Czysta w Czystej

 

To tutaj powstał Tasty! zaczął polewać i robi to do dziś!

 

pierwszy i ostatni gość baruOkres w Czystej na Pradze był dla mnie bardzo rozwojowy. Miejsce, w którym pracowałem bardziej dla zabawy i przyjemności, niż dla pieniędzy. Pracowałem z ekipą, która po 3 minutach mojego pierwszego dnia, zaakceptowała mnie w drużynie, wręczając śrubokręta do ręki 😉 Po 15 minutach już była bajka, pozytywne nastawienie i kilka godzin lekkiej pracy. W końcu jakaś odmiana, nikt nie narzeka, nie marzy o pójściu do domu. Na następny (lub jeszcze następny) dzień miałem małą szkołę tabaki , otóż wielkie wydarzenie po prawej stronie Warszawy: „Noc Pragi”. Masa ciekawych wydarzeń, nowych znajomości oraz jedna z najgrubszych imprez, na jakich pracowałem. Ludzie po zamówienia pchali się drzwiami i oknami, dosłownie. Sto13ście razy na godzinę czegoś nam brakowało, czułem się jakbyśmy prowadzili rodzinny biznes, gdzie każdy angażuje się w 112%! Pierwszego łyka wody napiłem się dopiero po 3 godzinach nieprzerwanej obsługi gości. Całą szklankę z kawałkami lodu wpakowałem w 2 sekundy, pierwszy złapany oddech i wzrok, że Rudy wpadł dokładnie na ten sam pomysł. Karol, mimo iż był głową każdego przedsięwzięcia, cisnął z nami za barem, znajomi zaprzyjaźnieni ruszali już po raz 5ty tego wieczoru po kolejne skrzynki wódki. 4 sekundy po tym, jak oznajmiłem, że skończyła nam się wódka, Pąki wpada z kartonem zmrożonego de Luxa.  Tak jak wpadłem koło 11 godziny rano, tak już po 8 czilowaliśmy z załogą przy dobrym alkoholu z muzyką w tle.

Dalszy okres, to czas wakacji, luźnej pracy, integracja z sąsiadami ze snu. Gdy zawsze o świcie kończysz pracę, podziwiasz jak pięknie wygląda zaspana Warszawa, podczas gdy ja pomykam rowerkiem do domu. Przychodziłem spędzać czas, przebywać z tymi ludźmi, przy partyjce pokera czy tworzeniem oferty na przyszłe eventy. Nauczyłem się kosmicznie dużo, w dużej mierze opiekując się barem, tworzeniem nowych pozycji w menu, promocji, ofert, zamówień itp. Pod stałym wsparciem ekipy stworzyliśmy przyjacielski klimat tego miejsca. Nawet gdy byliśmy zamknięci, nie odmawialiśmy koktajlu gościom, którzy przechodzili obok, aby zwiedzić dawną stołówkę w zakładzie „Konesera”. W miejscu, gdzie bariera ‘baru’ znikała i wszyscy wspólnie bawiliśmy się przed i za, a nawet na barze 🙂

 

czystanabarze

Gdy dostaliśmy zadanie zorganizować 2 urodziny lokalu, rozmarzyliśmy się i wprowadzaliśmy nasze pomysły w życie. Bańki, bąbelki full serwis. Spędzaliśmy tam sporo czasu, aby wszystko zorganizować. W takich momentach ekipa się nam powiększała o kilku przyjaciół chętnych do pomocy. Tak byliśmy pomysłowi, że nawet stworzyliśmy film promocyjny o treści „Ekipa wjechała do czystej”

 

 

Najbardziej doceniałem pełną współpracę, wsparcie, odwożenie do domu po pracy przez naszego Papę… ‚pomocne dłonie’ barmanek i kilka innych rzeczy. Troszkę dojrzałem, zmądrzałem, chociaż to za dużo powiedziane :D. Wiadomo, że nie zawsze było kolorowo. Zarabiałem na styk, aby przeżyć. Był to okres czasu, na który sobie stanowczo pozwoliłem. Masa imprez firmowych, wesel, imprez organizowanych przez znajomych, sylwester, gdzie spędziłem około 27 godzin w pracy. Coś, czego się nie zapomina. Dobrze, że to miejsce mam już za sobą. Dłużej bym nie wytrzymał, na początku zimy odfrunęliśmy wszyscy z tego miejsca. Tworzymy historię już w innych miejscach…

 

masakracja

Ps. Teraz polewam na Chmielnej w ‘obrazach’

Dzisiejszy wpis zawiera lokowanie produktu 😀

Tejstuj,

Baw się! 🙂

0

Napiwki, dawać czy nie?

2011-11-01 23.22.33

Czy chodzi tylko o pieniądze?

Czy dajemy tylko barmanom lub kelnerkom?

Ile wypada rzucić na ‚tacę’ by nie wypaść na skąpca ?

 No więc właśnie, czy w dzisiejszym świecie napiwki to obowiązek czy wolna wola?

 

 

 

 

Odkąd zacząłem pracę w gastronomi, nigdy nie traktowałem napiwków jako coś oczywistego. Przy każdej otrzymanej złotówce moje oczy świeciły się jak latarnia morska. Nie pomyślałbym także, że „MI się należy” te kilka złotych z czyjegoś portfela. Uważam, że każda forma docenienia mojej pracy jest świetnym napiwkiem. Czy to jest dobre słowo, piątka z gościem czy te kilka złotych, zawsze czuje, że zrobiłem kawał dobrej roboty i zapracowałem na to uczciwie, chociaż za zwykłe „dzięki” obiadu nie kupię 😉

 

Natomiast gardzę podejściem pracodawców, którzy proponują stawkę godzinową o żałośnie niskim poziomie typu 3 zł lub 5. Tłumaczą się tym, że w naszej knajpie dostajecie dobre napiwki. Serio??

Raz obsługuje się gości z większym gestem, a raz z mniejszym. Nie ma reguły, więc jeśli jest to słaby dzień w tygodniu, za 12 godzinny dzień ciężkiej pracy, moja dniówka wynosi 60zł. Najczęściej jest lepiej, ale irytuje mnie tak niska wycena mojej i moich kolegów/koleżanek pracy. Oprócz tworzenia, czy przynoszenia koktajli do stolika, cały proces jest duuużo szerszy, np. dodatkowo przygotowania przed i sprzątanie po całym dniu. No ale nie o tym chciałem.

Do dzisiejszego wpisu zainspirował mnie mój znajomy, który zwrócił uwagę na to, że w codziennym życiu dawanie napiwków w wielu dziedzinach usług, sprawia, że pojawia się niewidzialna (lecz zauważalna) linia długoterminowej współpracy. Stałych gości łatwiej zapamiętać, wiem co pijesz i jak chcesz być obsłużony. Zapamiętuje Cie jako osobę, która przychodzi do mnie, bo się lubimy i szanujemy wzajemnie.

Tak jak wspomniałem, dobre słowo, wykazanie empatii, wyrównanie rachunku do pełnej kwoty, czy na barze postawienie obsłudze jednej kolejki, sprawia, że ten dzień jest dla nas lepszy. U fryzjera oprócz miłej obsługi, łatwiej wciśniesz się w zapełniony grafik, w sklepie panie doradzą ci świeże produkty, dostawca pizzy będzie pamiętał o tobie w pierwszej kolejności, dla listonosza za rente i tak dalej.

Chce podziękować za obsługę, ile się należy?

Hehe, wystarczy powiedzieć dziękuje! 🙂 Gdy mamy rachunek bliski równej kwoty, mówimy dziękuje i nie czekamy na resztę złotówki lub dwóch. Przy większych rachunkach dolicza się około 15-20% . A reszta zależy tylko od twojego gestu. Nikt nie ma obowiązku zostawiania czegoś do rachunku. Często są specjalne życzenia, dodatki, wkładki %, zorganizowanie wazonu na kwiaty, doniesienie kilka krzeseł itp. I tak bym to zrobił, ale miło jest, gdy ktoś to docenia, win-win.

Chociaż pozostawione resztki z portfela 10-cio i 20-sto groszowe nie wyglądają zbyt fajnie…

Można też  na wesoło 🙂

Best Tip Ever!            2011-11-01 23.22.33

 

 

 

 

 

 

 

 

Może i na zdjęciu po prawej stronie kokosów nie ma, ale był to miły akcent na koniec dnia. Wbrew pozorom nie zawsze chodzi o kasę. Jedni lubią zapłacić więcej, aby mieć zawsze pod ręką kogoś, kto im coś doniesie, wyniesie i poda. Inni rzucają z przyzwyczajenia, większość jednak szczerze docenia twoje/moje starania.

Najbardziej zapadł w moją pamięć Pan, którego namówiłem na Old Fashioned, przygotowanie trwa kilka minut, tym bardziej z dużą starannością. Zapłacił, podziękował, wyszedłem na przerwę ok. 10 minut, wracając spotykam swojego gościa przy barze, który czekał na mnie aby podziękować za ten smakołyk zostawiając symboliczną kwotę i wyszedł. Ważniejsze jednak było dla mnie to, że okazał upodobanie do tego koktajlu i jeszcze zbił „piątkę”. Każdy lubi być doceniany, tym bardziej podziwiając to, co robisz. A więc mów do mnie Tasty, a ja Ci poleje! 🙂

Czy sam daję napiwki?

Kiedyś się złapałem na tym, że to jest rzecz przypadkowo nabyta i sam chętnie wrzucałem do rachunku jakąś kwotę, mimo iż obsługiwano mnie za późno, za długo i tak sobie. W jakiejś potańcówce nad morzem chciałem postawić barmanowi lufę na poprawienie humoru, bo był mega spięty, ale mi odmówił w takim stylu, że inaczej o nim pomyśleć nie mogłem, porównując do buraka. Chociaż to są sporadyczne  sytuacje, uważam, że DOBRĄ obsługę warto doceniać, a naganną potępiać.

Utożsamiam się z tezą: to co oferujesz otoczeniu, w podobnej wartości wraca do Ciebie. Najczęściej wracały do mnie przeróżne mandaty… ale zdania nie zmienię, bo warto podać dalej coś pozytywnego, bez tego bylibyśmy smutnymi robotami.

 

A na koniec….

 

0

Światowy dzień BARMANA

Witajcie po krótkiej przerwie 🙂

Z okazji dzisiejszego święta barmana, chciałbym zagrzać Was do dalszej pracy realizując swoją pasję, tworzenia ambitnych autorskich koktajli oraz zawsze uśmiechu na twarzy, który zawsze przenosi się na gości. Aby przyjemnie się pracowało życzę wsparcia przez Waszych pracodawców, zawsze pozytywnych i ciekawych gości oraz zawsze godnych tipów.

bartender-b-day

Wszystkiego najlepszego Barmani, sukcesów na ścieżce kariery.

 

 

 

 

Dlaczego obchodzimy dzień barmana 6 lutego?

Obchodzony jest w dniu – św. Amanda z Maastricht, biskupa żyjącego w latach 584-679 i będącego patronem winiarzy, piwowarów, karczmarzy, barmanów oraz producentów winogron i win, handlarzy i harcerzy. Święto z roku na rok zyskuje na popularności. Producenci alkoholi także się cieszą 🙂

 

Pomimo tego, że nasz fach jest często niedoceniany i traktowany jako zwykłych nalewaków, z roku na rok, grono świetnych barmanów stale rośnie. Tworzymy coraz więcej i coraz lepiej. Wszelkie imprezy typu gastroparty pokazują, że gastronomia się bawi w świetnej atmosferze z wzajemną serdecznością.  Z takimi ludźmi fach barmański szybko nie straci na wartości, a wszelkie uprzedzenia na temat barmanów sukcesywnie znikają.

A gdy masz już czasem ludzi dość…

 

A na koniec…

 

Zapijam to ulubionym Staromodnym! Zdrówko

4

 

 

 

 

Tejstuj, baw się 🙂

0

Warszawska Scena Barowa. Polewa Święty z Bostonem.

WSBŚwiąteczny okres życzliwości i uśmiechu zainspirował mnie do podzielenia się z Wami książką, która skupiła wokół siebie najlepszych barmanów ze stolicy, aby podzielić się z czytelnikami swoją pasją i zaprezentować najbardziej wyuzdane autorskie kreacje.

Książka powstała z miłości do Bostonu nie tylko autora, ale także wielu ludzi z prawdziwą pasją do sztuki barmańskiej. To ludzie, którzy każdego dnia swoją miksologią za barem inspirują wiele ciekawskich oczu i spragnionych ust. Miałem ogromną przyjemność pracować z niektórymi z nich, co sprawiło, że teraz jestem w tym miejscu i też mogę spełniać się za barem, czerpać z tego przyjemność, zadowalać Was i z Wami się bawić. Święty z Bostonem, ciepły i przyjacielski człowiek. Utalentowany barman, przebija się ze swoim shakerem przez szare ulice Warszawy. Stały bywalec barowy, łączący całą warszawską gastronomię.

Książka powstawała w momencie, w którym pracowałem jeszcze w Lorelei. Wiele się tam zmieniło odkąd najlepsi barmani, każdego dnia na moich oczach kolorowali lokal pięknymi i pysznymi koktajlam, dzieląc się przy tym ‘Know-how’. Cały bar przeszedł ogromną transformację, ilość dobrych alkoholi wciąż rosła, a właściciele chętnie wraz załogą, budowali klimat tego miejsca. Lorelei to było miejsce, w którym obok dobrego koktajlu mogliście usłyszeć wiele dobrej muzyki od największych zajawkowiczów, bujając się na hamaku lub rozłożyć się na pufach. Nudno nigdy nie było, świetny team na barze i obok niego sprawiał, że chciało się tam wracać, nawet do pracy 😉

W WSB przeczytacie więcej o Lore, a także o kilku innych fascynujących miejscach w gastronomicznej mapie warszawy. Są to miejsca, które koniecznie trzeba odwiedzić, zobaczyć, spróbować czegoś od barmanów. Autor dzieli się swoimi historiami i wiedzą w bardzo przyjacielski sposób, zarażając nas swoją pasją. Bardzo lekko się ją czyta, piękne zdjęcia powodują chęć oblizania wszystkich kreacji. Książka powinna stać na półce każdego amatora dobrego alkoholu. Dodaje koloru Warszawskiej Sceny Barowej.

Gdzie kupić WSB ?

w1 w2 w3 w4 w5

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To dzieło, to także okno do wspomnień, wielu historii i pozytywnych ludzi. Każda osoba, z którą pracowałem i pracuje, utwierdza mnie w przekonaniu, że jest to branża skupiająca bardzo wartościowych, pozytywnych i otwartych ludzi. Często chwilowo i przez przypadek znajdujemy się  razem obok siebie 😉

 

 

 

Wbrew niektórym opiniom, bar jest czymś, co łączy ludzi, a nie oddziela. hehe

 

Muszę przyznać, mimo moich intensywnych doświadczeń za barem, wciąż jestem z boku sceny barowej. Nie wychylam się za mocno, próżno szukać mojej obecności wśród konkursów koktajlowych. Jednak zawsze śledzę poczynania swoich przyjaciół barowych. Każdy zasługuje na tyle, na ile sobie zapracuje. Autor WSB zasługuje na podium w takim razie! Razem ze mną możecie śledzić jego starania w konkursie Bacardi Legacy 2014. Zachęcam do polubienia jego strony, na której dzieli się z nami relacją swojej drogi na sam szczyt, pod hasłem One Love! 🙂

 

J_MG_1189_1ego magiczne dłonie czarują po całej stolicy, polewając One Love Coctail.

 

0

Kuchnia vs Bar

food-and-drink-pr2

W ostatnim czasie można zauważyć OGROMNY wzrost mody na gotowanie oraz programy, w których idealni szefowie kuchni walczą o miano najlepsiejszego. Jest to pożyteczny trend, ponieważ coraz częściej zwracamy uwagę na to, co jemy, jak zdrowo jeść, no i najważniejsze przekazywana jest kultura  smakowania i tworzenia nowych, ciekawszych potraw. Co druga pani domu prowadzi bloga kulinarnego, powstaje program Taste Club, który tworzy „klub miłośników jedzenia na mieście”. Często lub częściej jadamy na mieście i eksperymentujemy ze smakami. Brzmi nieźle i na tym mógłbym skończyć…

Aleeeee..

Kto nie marzy podczas spożywania obiadu o… zimnym piwku, lampce dobrego wina, szklance Old Faschioned albo po prostu rozgrzewającego rumu do herbaty? każdy. Zdaje mi się, że wyjątkowo mocno omijany jest temat alkoholu. Rozumiem, że „góra” nie pozwala promować mocnych alkoholi. Jednak warto również przekazywać kulturę spożywania napoi wysokoprocentowych. Nie koniecznie na ilość, co zdecydowanie jakość. Fajnie jest wiedzieć o tym, jak się spożywa poszczególne alkohole. Co najlepiej wypić na kaca, jakie śniadanie procentowe postawi nas na nogi. Jaki alkohol pić, by pobudzić żołądek do trawienia. Odkąd Polacy wyprodukowali jako pierwsi wódkę(tak, tak), ruszyła lawina poszukiwania nowych odmian płynów wysokoprocentowych,  nowych sposobów mieszania ich, poszukiwania innych smaków, wykorzystywanie  nowych składników.

cocktails-food-banner

 

 

 

 

 

Gdzie się podział tak ważny aspekt naszego codziennego życia.. i naszych przodków też. Obecnie pracuje dodatkowo na terenie dawnej wytwórni wódek koneser, przy kolejnych organizowanych degustacjach, słyszę tą samą historię o tym miejscu, ale zawsze jest to ciekawe, bo możemy być z takich miejsc dumni, albo po prostu fajnie wiedzieć. Nasze wódki sprzedajemy na całym świecie, a poziom barmański w naszym kraju ostro idzie w górę. Ledwo słyszalne, acz na szczytowym poziomie odbywają się wydarzenia typu gastro party, gdzie promuje się dobrą mixologię. A w trakcie kilkudniowego spotkania z wieloma inspirującymi ludźmi ze środowiska nie tylko gastronomicznego, w Warszawie mamy genialny Bar Symposium.

Jest to smutne, bo jest to prawdziwa sztuka  gdy widzisz shaker w dłoniach największych zajawkowiczów, których oj.. nie brakuje. A jak mawia jaco, zajawa to podstawa! Kto bywa, ten wie.

Jedyna nadzieja w kim?

 W Bar- man – ach/-kach  ach.

coct

Praktykujcie, szkolcie się, testujcie, czytajcie mojego bloga :). Jeśli już stoimy za tym barem, to róbmy to dobrze. Jest to świetny sposób na przekazywanie kultury spożywania napoi wysokoprocentowych w naszym kraju. Na pewno zaprocentuje.

A poza tym, jest to dobra zabawa, przynajmniej dla mnie. Lubię to, co robię.

 

A teraz lecę wyszejkować kolę z cytryną! 😀

 

2

I’m so funny: Sposoby na Kaca!

To był ciężki tydzień. Dużo pracy i odrobinę alkoholu. Albo odwrotnie.. Nie pamiętam.

Dziś w wersji humorystycznej wskazówki jak sobie radzić z kacem w pracy, po pracy, po imprezie oraz przed. No i wpis jest efektem zmęczenia, nudy i kaca. 🙂

 Nasz bohater Akszyn Kacmen (Podobno Filip)

 

Kiedy jest Ci ciężko i źle…

????

 

 

 

 

 Krzyczysz po cichu „Zabicie mnie”

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Twój żołądek jest już pusty…

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Odpoczynek to za mało…

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wiadomo, jest ci smutno i źle

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Napij się wody…

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie zabijaj się…

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Hmmm może energetyk pomoże?

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mówią czym się strułeś tym się lecz!

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie… jednak zawisnę w przestrzeni

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ale piwka to się napije!

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Odrobinę lepiej! No to jakieś wygibaski..

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Puszczę muzykę, ale…

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

…raczej cicho..

????

 

 

 

 

 

 

 

 

Tany tany i te sprawy…

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Małe ‚singing’ nie zaszkodzi…

????

 

 

 

 

 

 

 

 

Wspinaczki? Jeszcze nie teraz..

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Chociaż jestem w pracy.. tu się schowam

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Trochę podciągnięć na, siła!

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Teraz popatrzę na me dziewcze..

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tu spojrzę, tam zajrzę…

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mały leżing, przemyślonka..

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aaa dam jej kwiata

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aaalbo kwiatkem ..

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mówią, że na kaca najlepsza jest praca….

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jednak nie.. ech

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jedzonko!! To jest to!

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czekam grzecznie ..

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Omn nom nom om

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sprawdzę jeszcze tutaj.. hmm

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Słiiit focia.. :*:*:*:*

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jestem hlipstejrem!

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

No to siup, bo już lepiej… drinking drinking! 🙂

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aśe naebałem..kaj ten kod?

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Małę Ekspresso na twarz..

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A tera wyszejkieruje, bom bartender

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

No i zjem coś słodkiego..

????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I znów jest dobrze!! Pijemy!

Jpeg

 

 

 

 

 

 

 

I tak właśnie można sobie poradzić w trudnych chwilach. Polecam wszystkim, gastro uczy, czasem kopie, ale nas zawsze kocha i zaprasza ponownie 😉

 

 

A Wy jak walczycie z kacem ? 🙂